You cannot copy content of this page

Bonida – Aygues Cluses

Wyruszam z okolic Bonida na północny – zachód od Col Tourmalet. Dziś piękna pogoda! Upał. Plan na dziś – dojść do Neouvielle, może do Lac d’Aubert przebijając się przez przełęcz Hourquette d’Aubert. Lub pójść GR10 w okolice Aygues Cluses. W zależności od doskwierającego upału i motywacji.

Najpierw trzeba było sporo zejść. Raczej chyba do Tournaboub, czyli jakieś 700m. Może i by się dało jakoś inaczej, tak czy owak trzeba było przebić się przez szosę prowadzącą na Col Tourmalet.

Słabo znakowana ścieżka prowadziła tylko do miejsca skąd parę dni temu przyszedłem. Nie chciałem tam iść więc prawie od razu odbiłem na nieznakowany szlak. Kierowałem się na cabane d’Aoube. Widziałem ją w dole. No chyba to była ta cabana? Trawersem podążałem na zachód, nieco obniżając wysokość. W pewnym momencie mogłem zejść do cabany, choć była dość daleko. Myślę, że bez problemu dało by radę. To trawiasty teren. I tak trzeb było zrobić. Poszedłem jednak dalej trawersem. Jak się okazało nadłożyłem spor dystansu. Lecz nic to. Przebiłem się do szutrowego traktu. Nie chciało mi się już za bardzo kombinować więc zszedłem nim. Nuda. I dość daleko. Trakt „robi” bardzo duże zygzaki, więc schodzi się i schodzi. By w końcu wyjść w pobliże szosy. Dalej są nawet biało czerwone znaki, chyba to wariant GR10. W końcu dochodzi się do parkingu Tournaboup. Straszliwie gorąco!

Ok, tyle na dziś schodzenia. Zrobiłem sobie długą przerwę i ruszam szlakiem GR10 w górę dolinki. Ścieżka jest szeroka. Powolutku w górę. I tak aż do rozwidlenia szlaków. Jedna droga na Hourquette d’Aubert, druga do Aygues Cluses. Popatrzyłem na pierwszy wariant, akurat ktoś schodził, oj stromo! Praktycznie od razu jest mocno w górę. Dzisiejsze słonko tak mnie już wykończyło, że od razu mi się odechciało. Idę do Aygues Cluses.

Od rozwidlenia ścieżka zrobiła się wąska. Praktycznie cały czas nieopodal potoku. Przyjemna wędrówka. Teren wolno się wznosi. Jest nawet dość spore wypłaszczenia. Można by tu rozbić namiot. Aczkolwiek teren chyba jest podmokły. Tzn. gdy pada, bo to chyba rozlewisko. Jak dobrze pamiętam jedno bardziej strome podejście. Tak czy owak strasznie wolno mi się szło. Moczyłem nawet nogi w potoku. By w końcu tuż przed 19 dojść na miejsce.

Stoi tu cabana, jest też staw. W sumie ładne miejsce. Idealne na nocleg. Sporo płaskiego. Da się rozbić namiot nad brzegiem stawu lub w niewielkim oddalaniu. O ile znajdzie się miejsce wolne od gówien.

Byłem już tutaj rok temu. Duża zmiana – budują nowe schronisko… Stało już kilka namiotów. Rozbiłem się i ja i resztę wieczoru spędziłem na podziwianiu widoków. W dolinkę z której przyszedłem zaczęły napływać chmury. Lecz wyżej czyli do mnie nie dotarły. Owce gdzieś szły w górę, becząc i dzwoniąc. Śmieszne są. W nocy chciałem fotografować gwiaździste niebo. Lecz tak mocno świecił księżyc, akurat była pełnia, że mało co było widać, choć niebo było bezchmurne.

Wieczorową porą 😉

11.07.2019