You cannot copy content of this page

Bujaruelo – Arratille

Dzień zapowiadał się słoneczny. Czyli upalny. Plan na dziś był prosty – przejść na francuską stronę. W nocy nie padało lecz i tak namiot był wilgotny. Nie śpieszyło mi się za bardzo więc poczekałem aż pierwsze promienie słońca dosięgną dolinę i podsuszą namiot.

Ruszam w górę doliny Val Ara. Co ciekawe, mimo że jestem nieopodal Ordesy, ludzi nie ma. I bardzo dobrze. Początek raczej nuda, szeroką szutrówką lekko w górę aż do pasterskiej cabany.

Dalej teren się początkowo lekko wnosi. Następnie długi odcinek, raz trochę w górę, raz trochę w dół doliną Val Ara. Bardzo ładnie tutaj. I pusto. Mijamy cabanę i dalej nieco w górę. Aż do sporego potoku, który trzeba przekroczyć. Choć jak się okazało niekoniecznie. Zmierzałem do następnej cabany Batanes. Gdzie jest schowana i jej nie widać. Od cabany chciałem pójść albo na col Letraro albo w kierunku Circo Ara i dalej na przełęcz Arratille. Gdy dziś wyruszałem skłaniałem się ku pierwszej opcji. Lecz dolina Val Ara okazała się bardzo długa, szczególnie w ten upalny dzień, więc wydawało mi się, że dojście na Col Arratille będzie łatwiejsze.

Oczywiście cabany nie odnalazłem, tym bardziej ścieżki na Col Letaro. Los został wybrany, idę w stronę Circo Ara. Choć ścieżki nie było. Poszedłem się na czuja. Za mną pan i pani z Hiszpanii. Zmierzali na Col de los Mulos. Kompletnie nie wiedzieli gdzie iść.

Na obu przełęczach już byłem więc mniej więcej wiedziałem gdzie iść czyli jak te przełęcze wyglądają. Wspiąłem się nad potok i trawersem przez zbocze. Z góry lepiej było widać. Dało się zauważyć nawet ścieżkę zmierzającą w stronę obu przełęczy. Po drugiej stronie potoku. Tego samego co jakiś czas temu przeszedłem. Trzeba były niżej odbić w prawo…

No nic, doszedłem do potoku. Oczywiście nie było jak się przeprawić na drugą stronę. Musiałem zdjąć buty. Hiszpańska para też się przeprawiła lecz wciąż nie dowierzali, że dobrze idziemy. Dalej już w górę aż do niecki pod Circo Ara. Gdy im pokazałem gdzie są przełęcze wciąż nie dowierzali. Rzeczywiście jest tak, że o ile Col Arratille jest dość oczywiśta to Col Mulos nie za bardzo. Lecz wiedziałem, że obie przełęcze łączy trawers.

Podprowadziłem ich jeszcze trochę, udzieliłem wskazówek gdzie mają iść i odbiłem na skuśkę w stronę Col Arratille. Dobiłem się do ścieżki na trawersie dalej już bez problemu na przełęcz. Ładnie. Po francuskiej stronie staw. Słonko jeszcze wysoko lecz już popołudniowa pora. Można siedzieć i siedzieć. Tym bardziej, że pusto.

No nic, trzeba iść dalej, znaleźć jakieś miejsce na nocleg. Najlepsze jest nad stawem Lac Arritelle. Jest tam dużo płaskiego i trawiastego terenu. Tam też zszedłem. Kilka namiotów już stało. Powoli napływała mgła z dołu….

16.07.2019