You cannot copy content of this page

Lac Bleu

Rano, zgodnie w prognozą chmury. Kropi od czasu do czasu. Kicha. No nic, zwijam namiot i ruszam przez przełęcz Col d’Aoube (2369) nad Lac Bleu.

Ledwo co ruszyłem zaczęło padać. Niezbyt mocno. Byłem już na 2100 więc zostało z 250m podejścia. Przed końcowym podejściem na przełęcz jest małe wypłaszczenie. Sądząc z ubitej trawy i gówien – ulubione miejsce odpoczynku owiec i baranów. Kręciło się zresztą cała noc dzwoniąc dzwoneczkami i becząc. Ze trzy chwile przeczekałem, przestało kropić, ruszyłem więc w górę. Trzeba się troszkę rozglądnąć bo podejście na przełęcz nie jest oczywiste – przełęcz nie jest w tym kierunku, w którym by się wydawało. Są znaki. Już nie pamiętam czy kopczyki czy też żółte kreski. Tak czy owak docieram na przełęcz. Otwiera się widok na Lac Bleu.

Zrobiło się nawet przyjemnie, wyszło słoneczko więc wysuszyłem namiot. Zrobiłem foty i w dół. Zejście jest łatwe, ścieżką wśród traw. Mimo nie najlepszej pogoby widoczki całkiem fajne. Prawie cały czas w dole Lac Bleu. Widać także poprzedzający go staw Lac Vert. I takie małe pagóreczki. Zaczęły napływać chmury, mgły. W oddali było słychać grzmoty. Doszedłem na koniec stawu gdzie stoi cabana, a nawet dwie. Zamknięte.

Jakiś czas posiedziałem podziwiając widoki. Zastanawiałem się gdzie iść dalej. Początkowo miałem plan pójść dalej wokoło stawu w kierunku cabany Bareilles i dalej na przełęcz Col Bareilles. Miałem jednak w pamięci, że jutro ma cały dzień padać. Nie lubię chodzić w deszczu więc pewnie przeczekał bym dzień. A lepiej zrobić to chyba niżej. Choć później trzeba by znów iść w górę z 1000m….. No dobra schodzę. Dalej pójdę sobie albo na wschód okrążając Pic Bigorre albo na zachód. Nie miałem tego kawałka mapy. Miałem tylko mgliste pojęcie, że można pójść w obie strony.

Na tym końcu stawu czyli okolic Pas de Bauc jest zejście do doliny, aż do La Chiroulet. Z 900m w dół. Zaraz na początku fajny wodospad. Niestety zaraz też wszedłem we mgłę. Coś tam czasem było widać lecz generalnie widoczność ze 20m. Zszedłem tak aż do jakiegoś zbiornika na wodę. Rozważałem by nawet tutaj zakończyć wędrówkę na dziś. Lecz w końcu zszedłem do La Chiroulet. Ze trzy domy. Za to sporu płaskiego. Dobre miejsce na rozbicie namiotu. Szczególnie jeśli jutro będzie padać. Oddaliłem się trochę od szutrowego parkingu i dużej polany. Nieco niżej, nad strumykiem są fajne miejsca na namiot. Dość dobrze ukryte. Byłem praktycznie niewidoczny.

8.07.2019