Lac de Mar – Lac Rius

Lac de Mar - Lac Rius, Pireneje 2020
Lac de Mar

Tradycyjne na rozgrzewkę wybrałem okolice Val de Aran. W miarę łatwo i szybko można tutaj się dostać zjeżdżając z autostrady jakieś 100km za Tuluzą. Ostatnio wybierałem miejsce na pierwszy nocleg nad południowym wjazdem do Tunelu Vielha. Tym razem postanawiał pojechać do Arties. Z Arties do Pont Ressec prowadzi wąska asfaltowa droga. 6km. Na końcu jest parking. Oczywiście już tu kiedyś byłem także znałem tą miejscówkę. Już po powrocie do Polski dowiedziałem się, że miejscowe władze postanowiły na okres letni zamknąć drogę w sezonie letnim dla prywatnego ruchu. Dojazd tylko taksówką.

Po nocy na parkingu w Pont Ressec ruszam na pierwszą w tym roku trasę. Postanowiłem odwiedzić dawno nie widziane miejsce – Lac de Mar (Montardo i Lac de Mar to były moje pierwsze pirenejskie doświadczenie, ze 20 lat temu ;)). Przejść przez Collada Lac de Mar nad stawy Rius i wrócić do Pont Resec. Pierwszy odcinek od Pont Ressce do Pontet de Rius – nuda. Szerokim szutrowym traktem lekko w górę. Skręcamy w las. Ścieżka pnie się w górę, raczej bez widoków. Do pokonania 350m przewyższenia. Las kończy się tuż przed stawem. Jestem na Lac Restanca.

Jest 8.45. Prawie cały staw jeszcze w cieniu. Zrobiłem sobie z pół godziny przerwy. Nie żebym był zmęczony. Czekałem aż promienie słońca oświetlą staw. Ruszam dalej. Ścieżką na przeciwległy brzeg. I w górę na wypłaszczenie. Jakieś 100m przewyższenia. Ok, jestem na następnym piętrze. Jest drogowskaz. Hmm, lecz jakoś tak nie do końca jasno go zrozumiałem. Pierwszy kierunek to Travessani drugi to Lac i Besiberri. Lac to chyba Lac de Mar? Ale Besiberri to raczej nie w tą stronę… Nie wziąłem mapy – znałem te tereny więc uznałem, że nie potrzebuję. Zapomniałem też smartfona na którym miałem wgraną mapą offline. No nic, poszedłem niby w kierunku Lac. Lecz jakoś nie widziałem wyraźnej ścieżki. Poza tym kierunek Travessani był bardzo w lewo. Więc w sumie poszedłem bardziej na wprost niż w lewo czy prawo. I jak się później okazało to był błąd – w prawo trzeba było odbić 😉

Powoli w górę. Jest nawet ścieżka i od czasu do czasu kopczyki. Lecz coś mi tutaj nie pasuje. Lac de Mar miał być na wysokości jakieś 2150, może 2200, nie pamiętałem dokładnie. Gdy przekroczyłem 2200 pomyślałem – chyba źle poszedłem…. Wspinam się jeszcze, bo chciałem zobaczyć co jest nad moreną. Jakieś wypłaszczenie, może staw. Gdy wdrapałem się na wysokość ponad 2300 zobaczyłem że są tam tylko głazy… Czyli poszedłem wg drogowskazu Travessani. Zastanawiałem się przez chwilą co robić. Mogłem pójść jeszcze wyżej, na przełęcz 2600 i zejść do stawów Travessani. Co nawet nie było złym pomysłem. Lecz ponieważ byłem zafiksowany na staw Lac de Mar więc postanowiłem zawrócić, zejść do wypłaszczenie z drogowskazem i odbić w prawo.

Podejście nad staw jest łatwe i raczej krótkie. Lac de Mar jest pięknie położony i długi. Fajne miejsce. Żywego ducha choć piękna pogoda. Ruszam na przeciwległy brzeg. Ponad 2.5km wijącą się ścieżką ponad taflą. Dalej podejście na przełęcz Collada Lac de Mar. Jakiś większych trudności nie ma. Z raz czy dwa trzeba pomóc sobie rękoma. I być czujnym by nie zmylić drogi. Z przełęczy pięknie widać Lac de Mar, Montardo i poszarpane turnie, hmm chyba to Pa de Surce, Punta Harle. Na zachód otwiera się widok na stawy Rius.

Zejście nad Lac Tort de Rius bez problemu. Jest kilka widocznych ścieżek. Powoli do Lac de Rius, do szlaku GR11. Trochę czasu to zajmuje, staw Tor de Rius jest rozległy. Byłem tu już kiedyś, w ramach trekkingu Espot-Benasque. Wracam do punktu statu. Łatwą ścieżką w dół. Szlak GR 11 zmierza do schroniska Restanca. Wcześniej można jednak odbić w lewo by skrócić sobie drogę do Pont Ressec czy Pontet de Rius. Raczej nie można przegapić. Skręt jest przed podejściem, w takiej łódeczce. Tak też robię. Jest delikatna ścieżka. Aczkolwiek tak do końca nie wiem gdzie iść. Stosuję więc metodę na czuja. Zaraz po odbiciu trzeba przejść przez strumyk na lewy brzeg. Pod koniec tego szlaku jest pewna trudność. Trzeba przeprawić się na prawą stronę strumyka. Jest mostek z dwóch zwalonych pni. Niestety jeden wpadł do strumyka. Hmm po jednej kłodzie, kilka metrów na wodą? Stwierdziłem, że nie będę ryzykował i poszukam niżej dogodnego przejścia. I na szczęście kilkadziesiąt metrów niżej takie znalazłem i bezproblemowo przedostałem się na drugi brzeg. Dalej szutrem do Pont Ressec. W sumie wyszło 25.75km, 1620m w górę.

7.07.2020