You cannot copy content of this page

Lac Ourrec – Lac Blue

Zgodnie z prognozami poprzedniego dnia padało. Z mały przerwami cały dzień. Nuda straszna. Nie miałem mapy tego kawałka Pirenejów, chciałem pójść albo na wschód okrążając Pic Bigorre przez przełęcz Col d’Aouet lub za zachód przez Lac d’Ourrec. Początkowo skłaniałem się ku pierwszej możliwości. Po wielkich trudach związanych z bardzo kiepską transmisją danych udało mi się ustalić, że pójście na wschód wcale nie jest takie proste jak mi się wydawało. Zupełnie nie mogłem się połapać jakby tu iść, czy najpierw szosą, czy od razu jakimiś ścieżkami w lesie? Postanowiłem więc pójść nad Lac d’Ourrec.

Pogoda była zachęcająca. Początkowo idzie się otwartym terenem, nieco pod górę. Aż do małej polany. Następnie dość stromą ścieżką w lesie, praktycznie aż do dużego wypłaszczenia. Jeszcze kawałek i jest Lac d’Ourrec. Bardzo ładne miejsce. Dużo przestrzeni, pasące się krowy i konie. Przyjemnie.

Trochę posiedziałem i ruszam dalej na przełęcz Col de Bareilles (2238). Nie byłem pewien w którą stronę, jakoś straciłem orientację. Na szczęście na kamieniu był napis. Więc w górę. Na następne wypłaszczenie, gdzie stoi cabana Ourrec. Przewalały się chmury w kierunku przełęczy. Mgła. No nic. Podejście z dużym plecakiem było ciężkie. Naprawdę miałem dojść. Gdzieś na 2000 wszedłem we mgłę. I tak aż do przełęczy.

Na przełęczy widoczność jakieś 20m. Ku mojemu zdziwieniu, przełęcz jest bardzo szeroka, do tego trawiasta. Spokojnie można rozbić namiot. Rozważałem taką opcję przez jakiś czas. Ponieważ była w miarę wczesna pora postanowiłem iść dalej. Gdyby nie było mgły i jakieś fajne widoczki, pewnie był został. Początkowy plan zakładał trawers na przełęcz Col Pecheurs (2354). Wiedziałem, że się da i że nie jest to trudna trasa. Lecz w tej mgle czy miało to sens. Nic nie było widać. A przecież i widoczki tutaj chodziło! Ruszam więc w dół nad Lac Bleu.

Zejście jest łatwe i nawet nie długie. Mgła nie ustępuje. Zero widoczności. Schodzi się na przeciwległy brzeg stawu, do tego na którym byłem dwa dni temu. Lac Bleu jest naprawdę wielki! Pod koniec zejście zauważyłem znaki „Dookoła jeziora”. Więc nie poszedłem w stronę cabany lecz odbiłem na tą ścieżkę.

Dalej nic nie widać. Od tafli stawu jest o jakieś kilkanaście metrów – nie widzę wody. Dopiero gdy dochodziłem do południowego brzegu łaskawie ukazał się staw. Rozglądałem się za jakimś miejscem na nocleg. Pewnie i było kilka dobrych. Jakoś nie mogłem się zdecydować. Pełno tutaj owiec i krów. Łażą gdzie chcą i srają. Tymczasem znów mgła. Znów nic nie widać. Postanawiałem pójść dalej, na przełęcz Col d’Aoube (2369), zejść i zanocować na miejscu mojego tegorocznego pierwszego noclegu. Może i trochę poszedłem na okrągło, ciężko było się połapać w wydeptanych przez zwierzęta ścieżkach. W końcu docieram na przełęcz – dalej nic nie widać. I schodzę tam gdzie planowałem.

Po rozbiciu namiotu mgła zaczęła powoli znikać. W nocy było już bezchmurnie. Gwiaździste niebo. Trochę za jasno z uwagi na księżyc. Tak po trzeciej w nocy, księżyc gdzieś się schował za górami się można było zrobić foty drogi mlecznej. A nawet filmik poklatkowy.

Film poklatkowy z biwaku na 2100m

10.07.2019