You cannot copy content of this page

Przez Neouvielle do Val Gela

Zastanawiałem się gdzie pójść z Aygues Cluses. Nie był to mój pierwszy raz w Neouvielle. W tamtym roku zrobiłem trasę przez przełęcze Madamete i Bareges, także widziałem piękne stawy Aubert, Aumar czy Oredon. Byłem też na szczytach Pic Neouvielle i Pic Campbieil.

Możliwości są trzy. Pójść szlakiem GR10 przez przełęcz Madamete, pójść przez przełęcz Bareges lub przez przełęcz Nere. Początkowo skłaniałem się za ostatnią opcją. Są kopczyki więc raczej bym trafił. Z tyłu głowy miałem też kończące się zapasy jedzenia. Trzeba było gdzieś uzupełnić, może w Sant Lary? Lecz w końcu zdecydowałem pójść przez Col Bareges, zjesć do drogi i później dostać się do Hiszpanii, do Bielsa przez doliną Moudang.

Podejście na Col Bareges już znałem. W tamtym roku nie mogłem znaleźć kopczyków czy ścieżki więc poszedłem źle, za bardzo na wschód. Tym razem wiedziałem jak iść. Podejście nie jest trudne, do pokonania z 300 metrów przewyższenia. Większość po ścieżce wśród traw. Pierwsza część jest bardziej stroma.

Na przełęczy wiało. Na niebie zero chmur. Upał. Dalej w dół. Nad widoczny staw Lac de Gourguet. Łanie położony. Duży. Piękne miejsce. I znów w dół, na niższe piętro. Znajduję się tutaj staw Laquet de Coste Oueillere. Częściowo zarośnięty. Obok stoi blaszana cabana. Gdyby nie było tak gorąco i tak nie ciążył mi plecak pewnie poszedł bym nieco w górę nad wyżej położone stawy Port Bielh a później nad Bastan. Dziś zupełnie mi się nie chciało. Pewnie kiedyś znowu tu będą to zobaczę. Idę więc w dół nad staw Lac de l’Oule.

Zejście częściowo prowadzi przez lasek, można więc było trochę odetchnąć od upału. Staw Lac de l’Oule jest naprawdę wielki! By dostać się na przeciwległy brzeg trzeba iść ze 25 minut. Można także rozbić tutaj namiot, jest specjalna strefa. (w obszarach Reserve Natural Neouvielle można także rozbić się nad stawami Lac d’Oredon i Lac d’Aubert).

Nad stawem zadziwiająco pusto. Byłem pewien, że napotkam tłumy. Idę dalej. Wypatrzyłem sobie na mapie ścieżkę prowadzącą do drogi gdzieś na wysokość 1360 (Pont de Couplan). Oczywiście jakoś źle poszedłem. Nie wiem gdzie była ta ścieżka. Odbiłem w stronę parkingu Artigusse. Schodzi się szerokim szutrowym traktem. Ładne widoczki w dół doliny. Nie dochodzi się do parkingu, wcześniej można odbić na szosę.

No nic, dalej w dół. Nuda. I strasznie daleko do Fabian. Idzie się i idzie. Postanowiłem nie machać na przejeżdżające samochody. Trekking to trekking a nie jakieś podwózki! Właściwie to nie ma innego sposób by dostać się do Pont de Moudang. Dolinka jest głęboka, wokoło wysokie ściany. Nie wiem czy dało by się pójść jakoś na skuśkę. Gdy już byłem jakiś 1.5km od Fabian, zatrzymał się samochód. Para starszych Francuzów. Znudziło mi się już to schodzenie, do tego strasznie gorąco było, więc powiedziałem że idę do Pont Moudang (jakieś 2km od Fabian). Podwiozą mnie. Gdy zjechaliśmy do Fabian spytałem dokąd jadą. Odpowiedzieli, że do Hiszpanii. Przynajmniej tak zrozumiałem ;). Szybko pomyślałem, nie było by źle już dziś dostać się do Bielsa i jutro rozpocząć ostatnią część trekkingu. Mówię więc – Espana OK for me. No i zamiast skręcić w lewo pojechaliśmy w prawo.

Już sobie obmyślałem w głowie co tu sobie kupię dobrego do jedzenia w Parzan gdy się okazało, że starsi państwo nie jadą do Hiszpanii! Jadą tylko do La Plan (droga do Piau Engaly). No nic, wysadzili mnie przy skrzyżowaniu. Dostałem wodę i spory kawałek owczego sera. Był bardzo dobry!

Mógłbym bez problemu złapać stopa do Hiszpanii. Byłem przy drodze do Tunelu Aragnouet-Bilesa. Lecz postanowiłem podejść kawałek i odbić do Val Gela. Miałem jeszcze jedzenia na jeden dzień, może dwa (dostałem ser :)), więc pewnie dojdę do Gavarnie lub Gedre. Poszedłem więc w górę Val Gela. Kiedyś szedłem tędy więc wiedziałam, że niezbyt daleko od początku szlaku jest spore wypłaszczenie, gdzie bez problemu można rozbić namiot. Nie było jednak tak blisko. Może już byłem zmęczony, dłużył mi się ten odcinek. W końcu docieram. Rozbijam namiot nieopodal strumyka.

12.07.2019